Jestem załamany…

FelietonZakończyłem właśnie czytanie fascynującego materiału pióra blogera imć Pana proces(a)7 (w celu przeczytania kliknij tutaj) i po prostu jestem załamany :) Autor bloga – “proces7 wirtualne impresje” strasznie narzeka na wątpliwą jakość komentujących jego dotychczasowe dokonania blogowe nazywając rzeczonych komentatorów idiotkami i burakami… W swoich żalach odwołuje się nawet do słownika opisującego pojęcie “komentarz”… I po co to wszystko??? Ano po to żeby sprowokować dalsze komentarze i dyskusje szanownych “idiotek” i “buraków”. Po to po co każdy bloger (no może poza mną) pisze swoje “dzieła” – żeby poruszyć czytających w sposób pozytywny czy nawet negatywny i wyzwolić w nich jakąkolwiek reakcję w postaci zostawienia komentarza.
W tym momencie naszła mnie konkluzja, że to chyba nie proces7 powienien zakończyć swoje blogowanie tylko ja…
Dlaczego? – mógłby zapytać ktoś gdyby tylko zechciał doczytać do tego miejsca mój najnowszy wpis. Ano dlatego, że to ja mam większy problem i tak zwaną “zagwozdkę” niż proces7 bo to moich wpisów nikt nie komentuje…
Widzę, że licznik odwiedzin rośnie czyli poza moją skromną osobą ktoś jednak tutaj zagląda. Pytanie zatem brzmi, czy moje teksty są aż tak żałosne, że nikt ich nie jest w stanie przeczytać od początku do końca? czy też są aż tak trafne i genialne, że trudno dodać do nich jakikolwiek komentarz?
Nie jestem zmartwiony tą “ciszą” w komentarzach bo w końcu w swoich założeniach miałem pisać głównie dla siebie… Jednak jestem bardzo ciekawy jaka jest faktyczna przyczyna braku jakichkolwiek komentarzy (poza jednym, ktory zostawiła moja małżonka w odpowiedzi na życzenia) na moim blogu…

…Przyszła mi jeszcze jedna myśl do głowy. Może winą za brak komentarzy powinienem obarczać innych blogerów, ktorzy obawiając się mojej skromnej osoby zawiązali ogólnoświatowe porozumienie w celu wyeliminowania mnie ze sceny blogerskiej!!!

…Istnieje również inna możliwość. Może najzwyczajniej w świecie mam zablokowaną opcję dodawania komentarzy i stąd te wszystkie problemy?!?!?! Muszę to sprawdzić ;)

Tak czy siak, spisek czy nie spisek i tak nie zamierzam przestawać wyć do swojego księżyca…

~ - autor: szczudlik w dniu 14 lipiec 2008 (poniedziałek), 10:06:33.

Odpowiedzi: 5 to “Jestem załamany…”

  1. Blog masz krótko i nie masz na nim wielu wizyt. Nie określasz też wyraźnie czy i jak chcesz by z Tobą się komunikowano.
    Poza tym istnieje coś takiego jak “moda na komentowanie” w określonych miejscach. Potem to już zwykłe przyzwyczajenie. Nie ma też korelacji między ilością wizyt, a liczbą komentarzy w danym miejscu w sieci.

  2. Blog – krótko, długo – nie ma znaczenia, moda na komentowanie – także, siarczystość języka właściciela, trafność spostrzeżeń i wrodzony talent – onieśmielają komentatorów ;) Bo jak komentować z zapartym tchem…

  3. czyżby wpisem zaszczycił wspominany proces7???
    czyli to działa…

    wystarczy się powołać na kogoś i już ‘ciągnie wilczura do lasu’ ;)

  4. Szczudlik nie martw sie. Jak ci dokopia w ZaplacUkleknijSpierdalaj to usuniesz bloga i nie bedzie po co plakac :) Ja tez chcialem pisac ale musialbym to ohasłować bo jestem pitbull w koncu i zaraz by mnie zdjeli, a to tez jakas forma komentarza

  5. Ja bym Adaś wcale na innych nie zwracał uwagi i jechał z tym blogiem mimo przeciwności charakterów ;)

Dodaj komentarz