Twórczość przez duże TFU

•15 październik 2008 (środa), 10:18:29 • 2 komentarzy

Felieton- Może by tak coś napisać?! – pomyślała Lewa Dłoń i od razu rzuciła się na klawiaturę.
- Hola hola siostrzyczko, a co siostrzyczka wyprawia? – warknęła i strzeliła kostkami Prawa Dłoń.
- Jak to co…? – odpowiedziała Lewa – Ten nasz Właściciel jakiś taki nie płodny literacko ostatnio to trzeba mu pomóc… Poza tym we mnie wzbierają od dłuższego czasu przypływy weny twórczej i nie mogę tego zlekceważyć bo musiałabym się wtedy znienawidzieć.
Prawa znowu strzeliła kostkami i pokazała jej środkowy palec – A pocałuj mnie w kciuk ty wywłoko jedna. Tobie jakieś wełniane myśli pod paznokciem siedzą, a ja będę musiała zasuwać co?! Wali mnie ta Twoja wełna i jeśli nie chcesz żebym to ja cię znienawidziła to sobie odpuść – dodała i wskoczyła do kieszeni od spodni.
- Nie wełna tylko WENA Ty leniwa, pięciopalczasta zdziro!!! – zgrabnie odcięła się Lewa i dalej skakała po klawiaturze.
Prawa ofukana wyglądała z kieszeni i przeklinała Lewą – To zdrapka w odwłok skrobana! Meduza! Płastuga! MOCZYMORDA!!!
- MOCZYMORDA??? – huknęła Twarz i zazgrzytała Zębami – Kogo tak nazywasz ty rozklepany kalmarze?! – i znowu zazgrzytała Zębami.
- Możesz trochę uważać – zaklekotały Zęby – bo nam cały lakier zejdzie od tego zgrzytania.
- Cicho kołki bo zazgrzytam was aż do samych korzeni!!! – warknęła Twarz.
- Tak jest, cicho wy korki zapleśniałe bo powybijam co do jednego!!! – rzuciła ostro Prawa szybko wykorzystując szansę odwrócenia od siebie uwagi Twarzy.
- ZGRZYT!!! ZGRZYT!!! – tym razem z własnej inicjatywy zazgrzytały Zęby i zamilkły.
Twarz wykorzystując Oczy popatrzyła z góry na Prawą. Nerwowy stukot palców o spodnie świadczył, że Prawa nie czuje się zbyt pewnie – No bo to Lewa… Ona…
- Cisza!!! – wysyczała przez zaciśnięte Zęby Twarz i siłą woli skierowała Oczy na Lewą. Ta czując, że coś świdruje ją przenikliwym wzrokiem spojrzała w górę.
- A gały co się tak powytrzeszczały?! – rzuciła ostro. Oczy groźnie przymknęły powieki i ściągnęły brwi łypiąc na Lewą jakby chciały ją na miejscu spopielić.
- Koleżanko Lewa, proszę tak nie mówić do Oczu bo poszczuję Zębami – szybko zripostowała Twarz.
- ZGRZYT!!! ZGRZYT!!! – zazgrzytały Zęby.
- A i ja potrafię przypieprzyć… – dodała Prawa nadal nerwowo zerkając na Twarz.
Lewa wydawała się być lekko zdezorientowana co i raz strzelając kostkami. Twarzy się zupełnie nie bała ale Zęby zawsze robiły na niej wrażenie. Przypomniały jej się obrazy z młodości kiedy to Właściciel będąc jeszcze oseskiem bardzo często szczuł ją i Prawą Zębami. Tamte Zęby nie były tak dorodne jak teraz bo było ich wtedy tylko kilka ale były za to niemiłośiernie ostre.
- Ała! – jęknęła i z nienawiścią spojrzała na Zęby.
- Ała! – jęknęła Prawa i również wbiła wzrok w Zęby ale troszkę mniej nienawistnie gdyż ona mimo wszystko czuła respekt przed Twarzą.
- Idziesz przebojem na wpier… Lewa!!! – zaklęła zupełnie jak Właściciel Twarz.
- Nie nadymaj się tak rozdziapo jedna bo i ja potrafię przypier…. – odcięła się Lewa i demonstracyjnie zacisnęła się tak, że kostki strzeliły i zbielały. Prawa zadrżała ale również zacisnęła się w pięść i również strzeliła kostkami.
Twarz dyszała złowrogo. Zęby niemiłośiernie zgrzytały – ZGRZYT!!! ZGRZYT!!! ZGRZYT!!!
Oczy ściągnęły brwi jeszcze bardziej, a ich wzrok piorunował jak nigdy. Prawa zaciśnięta w pięść nerwowo myślała po której stronie ma się opowiedzieć. Twarzy się bała ale Lewa jakby nie było była jej siostrą, a to do czegoś zobowiązywało.
- Kur…!!! – zaklęła i stanęła pięść w pięść z Lewą.
W powietrzu czuć było napięcie… Napięcie? Nie, ten zapach nie przypominał napięcia… Ten zapach dochodził gdzieś z dołu…
- BŁEEE!!! – krzyknęła Twarz, a Oczy zamknęły się całkowicie.
- ZGRZYT!!! ZGRZYT!!! – zazgrzytały Zęby i bardzo szybko wycofały się w gląb ust.
- ŁEEE!!! – jęczała Lewa.
- KHEEE!!! – wystękała Prawa.
- PRRUUUUTTT!!! – zahuczała po raz kolejny Dupa wzbijając w powietrze kolejną dawkę dławiącego zapachu.
- Co jest? Co ja… Kur… znowu przysnąłem – wysapał Właściciel. Gdy poczuł nieprzyjemny zapach wykrzywił Twarz w grymasie. Wystraszone Oczy mało co nie wypadły z orbit lustrując otoczenie w celu sprawdzenia czy nikogo nie ma w pobliżu.
- No to do roboty – rzucił pod nosem Właściciel.
- ZGRZYT!!! ZGRZYT!!! – zazgrzytały Zęby, a Lewa i Prawa w wielkim pośpiechu rzuciły się na klawiaturę.
Tylko Dupa nic nie zrobiła bo niby co ona mogła w takiej sytuacji.
- Chyba, że… – pomyślała – PRRUUUUTTT!!!

Dynamiczne IQ

•7 październik 2008 (wtorek), 09:06:37 • 1 komentarz

KawkaJuż teraz wiem dlaczego miewam problemy w komunikacji z niektórymi osobami.

#marian# nie rozumiem jak to z toba jest
#marian# nie raz jak się z tobą rozmawia to inteligentna gadka
#marian# na poziomie no po prostu luksus
#marian# a czasami takie farmazony wygadujesz że głowa boli
##qba## bo ja mam dynamicznie przydzielane IQ

źródło: bash.org.pl

… i wszystko jasne :)

Dokąd zmierzasz Polsko?

•24 wrzesień 2008 (środa), 10:45:35 • Dodaj komentarz

CzytelniaCzas wakacji się skończył co jednak w moim przypadku nie ma najmniejszego wpływu na wakacyjne wyjazdy. Kolejna przerwa w zapisach blogowych spowodowana była wyjazdem na Mazury, a konkretnie nad Mazurskie jeziora. Wraz z kolegą na łódeczce o wdzięcznej nazwie “Henio” (Sasanka 660) spłyneliśmy z jeziora Mamry (Węgorzewo) w dół aż do samych Mikołajek aby choć na chwilkę zawitać na jezioro Śniardwy. Powrót był troszkę gorszy bo przez cały czas mieliśmy wiatr wiejący w tzw. pysk, ale daliśmy radę i cali i zdrowi dopłyneliśmy do macierzsytego portu “Henia” w Węgorzewie… Ale ja nie o tym chciałem :)
W moje ręce wpadła ostatnio literatura z całą pewnością (nie)piękna – “Przenajświętsza Rzeczpospolita” Jacka Piekary.

Przenajświętsza Rzeczpospolita
“Mocne… Nie, nie mocne… Zajebiście Mocne!!! Kur…!!! Jak można było do tego dopuścić???” – łomotało mi pod czaszką tuż po zakończeniu tej fascynującej lektury.
Autor ukazuje nam alternatywną wizję Rzeczpospolitej rządzonej przez skorumpowanych i zdegenerowanych polityków sterowanych przez mafie, zagraniczne koncerny oraz wrogie służby specjalne. Nagminne są tu praktyki związane z handlem żywym towarem czy doświadczeniami medycznymi przeprowadzanymi na ludziach. Jednostki “wrogie” lub niepotrzebne Rzeczpospolitej są wysyłane do jednego wielkiego obozu koncentracyjnego na Śląsku gdzie człowiek żyje nie dłużej niż kilka lat.
Ponad tym wszystkim stoi kościoł, którego władza jest nieograniczona. Kościół, który kontroluje życie szarego obywatela, politykę państwa, czarny rynek. Jednym słowem: WSZYSTKO.
Książka naszpikowana jest orgistycznymi scenami seksu i przemocy, które tylko jeszcze bardziej przytłaczają i sprawiają, że wizja “nowej” Rzeczpospolitej staje sie jeszcze bardziej mroczna i jeszcze bardziej przygnębiająca.
Od razu muszę stanowczo zareagować na opinie zarzucające “Przenajświętszej”, że fabuła jest porwana, a ostre opisy wciśnięte zostały przez Piekarę na siłę. Tak ma być!!!
Ktoś może mi zarzucić, że po prostu jestem równie zdegenerowany i wulgarny co autor i dlatego wszystko jest dla mnie tak zrozumiałe i jasne! Może… Jednak dla mnie całość tworzy jednolitą choć straszną wizję państwa z wielkim potencjałem zniszczonego przez ludzi żądnych władzy i pieniędzy. Ludzi, którzy pod przykryciem świętych symboli dopuszczają się najgorszych z możliwych zbrodni na własnym narodzie.
“Polska była krok od wielkości, a wybrała podłość.” – tak można jednym zdaniem zaczerpniętym z “Przenajświetszej Rzeczpospolitej” podsumować przerażającą rzeczywistość zaserwowaną nam przez Jacka Piekarę. Na ile stanie się ona rzeczywista???
Zostawiam to pytanie bez odpowiedzi ale gorąco wszystkich zapraszam do lektury.

Speedy Espana

•14 sierpień 2008 (czwartek), 08:24:31 • 2 komentarzy

KawkaHiszpania jak się okazuje ma nie tylko szybkie byki i jeszcze szybsze samochody. We wczorajszym meczu FC Barcelona – Wisła Kraków swoją szybkość potwierdzili również piłkarze gospodarzy ale niekwestionowanym demonem szybkości okazała się hiszpańska telewizja… a w zasadzie hiszpański sygnał dźwiękowy, który we wczorajszym przekazie “biegł” co najmniej o jedną długość przed wizją!!!
Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się ten sposób transmisji gdyż podczas prasowania miałem okazję obejrzeć wszystkie najciekawsze akcje meczu na żywo, a nie w powtórkach. Jak to możliwe? To proste. Gdy do moich uszu docierał przekaz komentatora o bramce lub o groźnej sytuacji przesuwałem wówczas wzrok z deski do prasowania na telewizor by obejrzeć rzeczoną akcję od początku do końca w formacie “na żywo” :)
Gdy juz siedziałem w fotelu, po zakończonym prasowaniu (i meczu), moim oczom ukazała się reklama Netii zachwalająca szybkość ich internetu…
“Dobra, dobra. Trzeba było zobaczyć szybkość transmisji meczowej z Hiszpanii…” – powiedziałem pod nosem i poszedłem do ubikacji.
I żeby choć raz poczuć się jak Speedy Gonzalez najpierw spuściłem wodę, a potem się załatwiłem…

Żelazna Dziewica

•8 sierpień 2008 (piątek), 09:52:28 • 2 komentarzy

MuzykaPrzepraszam wszystkich wyczekujących na kolejne wpisy ale moja zerowa aktywność spowodowana była natłokiem pracy, urlopem oraz najzwyklejszym w świecie letnim rozleniwieniem… W końcu mamy wakacje, czyż nie? ;)
Przyszedł jednak moment kiedy aktywność musiała wzrosnąć, a stało się to za sprawą koncertu Iron Maiden w ramach trasy “Somewhere Back in Time World Tour 2008″.

Somewhere Back in Time World Tour 2008
Czekałem na niego już od kilku miesięcy i im bliżej było do koncertu tym moje emocje rosły coraz bardziej. W końcu przyszedł ten wyczekiwany dzień. Niestety humor troszkę miałem nadszarpnięty z powodów “metafizycznego rozbicia” ale cóż, koncert jest koncert i trzeba iść…
Z mozołem przebijałem się przez zakorkowaną Warszawę aby dostać się jak najszybciej na stadion gdyż byłem bardzo ciekawy występu córki jednego z członków zespołu – Lauren Harris, która miała zagrać jako pierwszy support. Udało mi się w końcu dotrzeć do metra i dojechać do stacji Racławicka skąd już tylko przysłowiowy rzut beretem dzielił mnie od mojego celu. W między czasie esemesowo porozumiałem się ze znajomymi, którzy byli już na stadionie, pytając czy sprzedają tam jakoweś spirytualia? Muszę przyznać, że odpowiedź bardzo mnie zadziwiła. Otóż żadnych spirytualiów jak się spodziewałem nie sprzedawano za to poinformowano mnie iż każda butelka z napojem chłodzącym była pozbawiana przez służby porządkowe nakrętki…???
Nie dociekam juz nawet czemu cała ta akcja miała służyć jednak jej pomysłodawca nie wziął pod uwagę kreatywności moich znajomych, a w zasadzie znajomej, która przemyciła rzeczone nakrętki w… biustonoszu :)
Z metra udałem się zatem do sklepu w celu nabycia czegoś do picia. Zakupiłem 2 browarki i ruszyłem w stronę stadionu. Żar lał się z nieba więc w dość szybkim tempie opróżniłem jedną puszeczkę. Druga pękła pod samym stadionem gdzie w stylu rodem z filmów amerykańskich, z puszką w papierowej torebce oraz umiejętnie unikając panów policjantów, opróżniłem ją do ostatniej kropelki.
Jak się później okazało mogłem spokojnie zaopatrzyć się w większą ilość spirytualiów lub wstąpić po drodze na jakiś obiad gdyż zespół Harris’ówny nie porwał chyba nikogo poza samymi wykonawcami dlatego ich występ pozostawię bez komentarza…
Kolejny support był już o niebo lepszy. Rodzimy zespół – Made Of Hate zaprezentował się baaaardzo dobrze i gdyby nie drobne problemy związane ze spaleniem się jednego ze wzmacniaczy ich występ można by uznać za naprawdę udany.
Słońce powoli chowało się za naszymi plecami, stadion sukcesywnie się wypełniał, a mój nastrój powoli się poprawiał. W końcu stało się to na co czekałem tyle czasu. Scena się odsłoniła i popłynęły dźwięki muzyki mojej młodości. Tłum, który jeszcze przed chwilą okupował stoiska z “ciepłymi-psami” i tzw. WC Chatki ruszył na płytę boiska WKS Gwardia.
Ponad 20 000 fanów skakało, szalało i śpiewało wraz z Brucem Dickinsonem największe przeboje Iron Maiden. Dobór utworów, jak i sceniczne dekoracje nawiązywały do “egipskiej” produkcji znanej z trasy Powerslave w latach 1984-1985. Zmieniające się w tle płachty z wymalowanymi obrazami charakterystycznymi dla granego w danym momencie kawałka wspaniale kontrastowały zarówno z muzyką jak i strojami Bruce’a, które wokalista zmieniał co jakiś czas.
Koncert w warszawie miał również podwójny wydźwięk gdyż Dickinson w tym właśnie dniu obchodził swoje 50 urodziny. Pierwsza próba odśpiewania “Happy Birthday” podjęta została zaraz po zakończeniu utworu “The Trooper”. Niestety nie wyszło tak jak powinno i koncert toczył się dalej.
Chłopki dawali z siebie wszystko i z utworu na utwór czuć było coraz większą energię. Prawdziwa ekstaza pojawiła się jednak gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki “Fear Of The Dark”… Cały stadion wtórował nie tylko podczas śpiewania ale również nieprzerwanie nucił melodię przez cały czas jej trwania.
Kolejna okazja do odśpiewania “Happy Birthday” pojawiła się podczas bisowania. Niestety cały stadion odśpiewał to po polsku i dopiero po jakimś czasie szanowny jubilat zorientował się w czym rzecz i zrobiło się jakoś tak cieplej :)
2 godziny wspaniałej muzyki, scenicznych szaleństw muzyków, efektów pirotechnicznych przerywanych pojawianiem się różnych wcieleń ogromnej maskotki zespołu – Eddiego to coś czego długo nie zapomnę. Ciężko jest mi opisać ten koncert ponieważ sam jeszcze przetwarzam go sobie gdzieś w głowie, sercu i ciągle mam w uszach tą fantastyczną muzykę jaką uraczyli mnie i ponad 20 000 fanów Maideni. Kto był na pewno długo nie zapomni tego wydarzenia, a kto nie był naprawdę ma czego żałować.
Ja z niecierpliwością czekam na następne takie wydarzenie :)